O tym, jak …
by admin on paź.16, 2009, under Inne
O tym, jak to ślęczę nad klawiaturą zamiast wziąć się do nauki, czyli obiad niedzielny plus gorąca herbata równa się niestrawność
Jeszcze 464 strony powieści szanownego pana Bułhakowa i mój dzisiejszy przydział obowiązków związanych z dziedziną powszechnego szkolnictwa zakończy się względnym powodzeniem.
Nie interpretujcie przekrętnie moich, już wypowiedzianych, słów. W żadnej mierze nie oznacza to, iż pana Bułhakowa i jego “Mistrza i Malgorzaty” nie cenię, wręcz przeciwnie. Zachwycona lekturą, w wieku lat 14 – podczas pierwszej degustacji – przesiadywałam w nocy, zaopatrzona jedynie w sączące się lekko światło słabej żarówki.
Jedyny problem, na który napotkałam się właśnie dzisiaj rano, to fakt odświeżenia, dość mocno już zakurzonych, wrażeń i faktów na temat tej lektury, co prowadzi po prostu do ponownego jej przeczytania.
Dodatkowo wszelkie żółte, wystające zza rantu kartki, wycinki papieru, na których widnieją zapisane ołówkiem poszczególne hasła-odnośniki, mają być jak najbardziej mile widziane, co dodatkowo przytłacza mnie kolejnym problemem zatanawiania się nad pewnymi zagadnieniami, których nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy doszukiwać się w jakimkolwiek dziele pięknym.
Gdyby tego było mało, mam jeszcze posprzątać dom. Osamotniona chwilowo, ustanawiam ogromny, nadzrzędny plan, co robić, a czego nie robić, by podołać wszelkim porządkom do godziny 19.00, na którą to, mam zaplanowany, swego rodzaju, wieczór filmowy, z Dorotką w roli gościa głównego.
To bylo gwoli wstępu, a teraz wiadomość wieczoru, czyli nędzne postanowienie na kolejny okres mojego życia, czyli: nieoglądanie seriali aż do Świąt Bożego Narodzenia.
Ojoj, to się może skończyć katastrofą na skalą swego rodzaju globalną, bo obejmującą całe moje środowisko w postaci wszystkich członków rodziny, którzzy będą narażeni na moje wieczne smędzenie.
Ale trza coś z tym zrobić, bo tak być nie może i trza się leczyć.
Wasza:
Zazula, pisząca właśnie pseudoanalizę wiersza.
Dupa zbita
Właśnie zakończyłam pracę nad, niesamowicie trudnuym i jakże wyczeropującym dla pozostałych jeszcze w mym ciiele sił witalnych , zadaniem z informatyki. Kochany blogusiu ! Niestety, coraz mniej czasu i coraz więcej lenistwa sprawiają, iż o tobie zapominam. Napiszę kiedy indziej, teraz biorę się za Artemisa.